środa, 17 września 2008

Jestem w Cochabambie, podobno mamy w Boliwi stan wojenny, ale tu zupelnie nic o tym nie swiadczy. Jest spokojnie, a ja ucze sie jezyka castellano i odliczam dni do wylazdu do Tapacari, gdzie i tak mowi sie w queczua ;)

Brak komentarzy: