środa, 31 października 2007

Chwila

Uwieczniłabym tę chwilę
Promień słońca
Zieleń liści
Czerń głęboką
Mokrych drzew

Uwieczniłabym poranek
Jutro będzie inny znów
Bardziej ciepły, może chłodny
Inny ptak zaśpiewa
Zakwitnie inny kwiat

Uwieczniłabym tę chwilę
Gdybym tylko potrafiła
I już zaszło słońce białe
I odgłosów innych szum

Tylko ja tak samo stoję
W ciąż czekając na autobus

(25.06.2007r)


wtorek, 30 października 2007

Przybądź, zapraszam

Kochanowski pisał pod lipą
Ja mam brzozę swoją
Zapraszam Cię duchu poezji
Zapraszam Cię święte natchnienie

Niech w niedzielny poranek
Poezją uwielbie mego Zbawcę

Za kilka godzin
Na porannej Eucharystii
Już nie chleb a Ciało
Nie wino a Krew

Zmieżam myślą do tej chwili
Zmieżam myślą w święty czas
Na porannej Eucharystii
Jezus Chrystus złączy nas

W niedzielny poranek
Śpiew ptaków i szum drzew
Ciebie Boże wielbić chcę

(24.06.1007r)

Radosny płomień

Mały jasny płomyk
Tańczy podskakuje
Świeci jasno i wesoło
Oświetlając smutne twarze

Krzyczy woła
Nie płacz, proszę
Popatrz na mnie, jak ja walczę

Z wiatrem zimnym
Z cieniem nocy
Tańczy płomyk
Podskakuje

Rozweselić pragnie twarze
Tak ponure zamyslone
Czasem łezkę ktoś ociera
I wspomnienie przywołuje

Nie płacz proszę
Woła płomień
Rozpaliłeś mnie
Dlaczego?

Mnie takiego wesołego
Na pamiątkę?
Zgasnę przecież
Jam symbolem

Głoszę życie poza światem
Głoszę radość wielką piękną
I nadzieję niosę tobie
Że żyć będzie dobry człowiek

Proszę nie płacz już mamusiu
Nie płacz Tato błagam Cię

Siostro, Bracie
Babciu Dziadziu
Wnusiu, Córko

Pożegnać się przyszło
Złożeniście w grobie

Wszystkich Świętych
Wiernych zmarłych
To święto wasze!
To radości czas

Żyjecie z Bożej łaski
W prawdziwym szczęściui upływa czas

Płomyk tańczy na tym bruku
Pod krzyżem z piaskowca złożonym
Biały wosk się już przelewa
Obok milczy jeszcze ktoś

Ku pamięci mej kuzynki
Pochowanej gdzieś daleko
Której dusza przesiąknięta
Łzami bliskich, swych rodziców

Goń płomyku z oczu żal
Przywróć uśmiech
Bo szczęśliwy jest
Kto patrzy w niebo
Żyje dla nieba
I dla nieba opuszcza ten świat

(30.10.2007r)


poniedziałek, 29 października 2007

Zatajenie

Nie zadawać pytań
W obawie przed odpowiedziami
Przytaczać błahych spraw zbyt wiele
By przemilczeć, co ważne
W gąszczu słów zapomnianych

Milczeniem okryć prawdę
Zataić, co istotne
I czekać na czas taki
Co skrywane tajemnice
Przedawnione będą
Lub odrodzą się na nowo
By owoce wydać mnogie

Czy jednak dobrze taić w sobie
Co na życie wpływ mieć może?

(30.07.2007r)


Tajemnica

Znaleźć w sobie stoicki spokój
Kiedy chce się wołać, krzyczeć
Przyoblec szatę obojętności
Gdy pragnienia inne zupełnie
Powstrzymać gest wymarzony
Choć tak niewiele potrzeba
Kiedy człowieka zaledwie dzieli
Parę krótkich centymetrów
Jedno wyłącznie skinienie
A prawda poznana
Ukazana w okazałości całej
Lesz spokój stoicki
I opanowanie
Nie pozwolą pragnieniom się wyzwolić
By odkryć tajemnicę przeznaczenia

(01.08.2007r)


piątek, 26 października 2007

Złudzenia

Oplótł świat welon białej mgły
W braku wspomnień jesteś ty
Na parkowym moście
Nicością otoczony stoisz
Patrzysz w stronę moją

Złudzenie myślenia
Niespełnione pragnienia
W porannej mgle narodzone
W chłodzie wieczoru zatopione
Nikną w nocy odchłani

W mroku zapomnienia zgaszone
Wszystkie na jawie wyśnione

(08.10.2007r)

czwartek, 25 października 2007

###

Małe ptaki
Zamek stary
Piękny gołąb
czas przechodzi

Drewniana ławka
Przynosi wspomnienia
Wiekowe kamienice
Kryją tajemnice

Głos dzwonu
Milczenie człowieka
Czas uczieka
Wieczność czeka

(31.05.2007r)
Przytłacza Cię ciężar Twojej własnej egzystencji?
Nadaj mu sens, a znajdziesz siły, by go dźwigać
A w jaki sposób, gdzie go znaweźć?
W Chrystusie


niemożliwe...

Wróć już
Wróć kochany
Zamknij tęsknoty bramy

Gdzie jesteś?
Dlaczego błądzisz, choć droga jest jedna?
Skąd ten obłęd?
Skąd serca ukryte pragnienia?

Zaśnij już serce
Zaśnij snem twardym
Aby cierpienia zawieje
W niepamięci zostały


…niemożliwe



„Śmierć kasztanu”

Zieleń roztacza wokół płaszcz
A dla kasztanowców przyszedł żałoby czas

Ich wielkie piękne liście
To wspomnienie
Pasożyty, zniszczyły urok drzewa
Pozostała szarość i brzydota

Gdzie te kwiaty maturalne?
Takie piękne, oraz jasne?
Już przekwitły
Jak co roku
Na wielu drzewach po raz ostatni

Przypatrz się wiosną kasztanowcom
Gdy za wcześnie jest na szkody
Jeszcze piękne, w majestacie
Podziwiaj je wczesną porą

Bo nie będzie w net kasztanów
Zginą, znikną z pól i lasów
Zapamiętaj je, cię błagam
W majestacie rozłożystych konarów

Jeśli umiesz maluj obraz
Uchwyć chwilę dla pamięci
Niech potomność też zobaczy
Polskiej ziemi drzewo – kwiat

Skąpane w deszczu drzewa
Z mokrym kwiatem
Korom czarną
Głębią zieleni liści
Widząc to
Czy przejdziesz obojętnie?

Nasiona – czarne kule
Białe brzuszki noszą dumnie
Takie lśniące, choć brązowe
Z świeżej skorupki wyciągane

Umiera już drzewo
Piękne, dumne, majestatyczne

Jedynie wspomnienie może pozostać żywe.


(13.08.2007r)


środa, 24 października 2007

„W drodze do pray”

Chłód poranka orzeźwiał powietrze, idąc leśną ścieżką bardzo zamyślona, nie zwracałam uwagi na otaczający mnie świat. Przeskoczyłam przez rów pomiędzy ścieżyną (naszym skrótem) a polną drogą (mazurową ); zatrzymałam się na chwilę, rozejrzałam dookoła. Ziemia parowała. Delikatna mgiełka łagodnie unosiła się nad ziemistą drogą oświecana lekko czerwieniącymi się promieniami słońca. Miałam w net przejść najdelikatniejszym w świecie czerwonym dywanem ciągnącym się pomiędzy soczyście zieloną ścianą drzew, a polami cudownie przyobleczonymi w trawy i młode zboża uginające się pod ciężarem lśniących kropli rosy. Przez niebo przemknęły dwa ptaki.
To była bardzo przyjemna droga, choć nie mogłam zapomnieć myśli, które chwile wcześniej były w stanie przysłonić piękno poranka. Bardzo chciałam utrwalić tą chwilę, by obdarować nią innych, aby mogli się delektować wspaniałościami przyrody, które w tamtej chwili mnie otaczały zewsząd. Jedynym sposobem, na choć częściowe przekazanie uroku chwili staje się jej zapisanie, a nawet to nie odda obrazu malowanego ręką najwspanialszego artysty – samego Boga.

(pocztek sierpnia 07r)

„Spotkanie Dusz”

Dwie dusze się spotkały
Dwie różne, a jakie podobne

Dwoje ludzi nieznanych
Rozumie się bez słów

Różne miejsca nieodległe
Wcześniej nie poznali się

Pierwsze spojrzenie: „to nie dla mnie”
Nieznajomość cicha, błoga

Rozmowy chwila
I gitary miły ton

Czy ktoś wierzy, powiedz szczerze?
Że dwie dusze złączy los

To przypadek da im szanse
Lecz nie jeden, ani dwa

W dzień słoneczny
W wieczór cichy

Samotności westchnienia
Tęsknoty pragnienia

Długo – krótko, krótko – długo
Spotkanie miłe duszom jest

Eucharystia, czas Komunii
Serca z Chrystusem połączone

Urwane spojrzenia
Stłumione pragnienia

Ponowny spokój wejrzenia
Chwila dusz zjednoczenia

Wytrwałego oczekiwania czas




(21.08.2007r)

W czasie wizytacji Arcybiskupa w Pszczynie

Diakonia Modlitwy w Parafi Wszystkich Świętych w Pszczynie 2007 r.

„Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8.26-27)
W 2000r w tutejszej parafii zaistniała Diakonia Modlitwy potocznie zwana „Młodzieżową Grupą Modlitewną”. Jej założycielem i pierwszym opiekunem był ksiądz Marek Ogrodowicz. Przytoczony fragment Pisma Świętego był przypominany przed każdą modlitwą. Obecnie często się do niego odnosimy.
Spotykamy się w środowe wieczory o godzinie 18:30 i udajemy w serdecznej atmosferze do kaplicy chrzcielnej na modlitwę. Rozpoczyna się ona wezwaniami do Ducha Świętego przeplatanymi śpiewem, a następnie ksiądz Marek Brewko – obecny nasz opiekun wnosi Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Adoracje przybierają różny charakter, na przykład modlitwa różańcowa, brewiarzem, dziękczynienia i uwielbienia; zawsze są one wzbogacone rozważaniem Pisma Świętego. Najważniejsze jednak jest trwanie przy Chrystusie – przebywanie z nim przy jednym stole mimo naszych słabości. Chrystus mówi dziś «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» nasza modlitwa jest ofiarą, jednak przebywanie z Jezusem uczy miłosierdzia.



***


Zatrzymaj się człowiecze
rozejrzyj uważnie

Wszyscy pędzą, gdzieś zmierzają
inni śmieją się, gadają
jeszcze ktoś łzę uronił
(nie zobaczył tego nikt)

Spójrz człowiecze, spójrz w ich twarze
a odwrócą zawstydzony wzrok
tak niepewni, wystraszeni
władcy świata, samych siebie

Dzisiaj żyją, jutro umrą
mój los też tak zapisany

Ale jest coś niezwykłego
taka łaska, wielki dar
co nadaje życiu sens

Jest to miłość, miłość w służbie
by drugiemu pomoc nieść
Każdy uśmiech, dobre słowo
umartwienie, mały gest
w codzienności, poświęceniu
miłość - ona zawsze jest

Więc nie lękaj się człowiecze
ciężar życia nieść przez świat
bowiem zawsze w tłumie gapiów
znajdziesz kogoś - Boży dar

Bądź też darem dla bliźniego
w każdym jakieś dobro jest
nie potępiaj, nie osądzaj
w tym miłość kryje się

Stań człowiecze, stań ponownie
ile szczęścia w każdym z nas
gdy bliskiego widzi kogoś
gdy znajomą ujrzy twarz

(z przed 09.11.2006 r)










Mój Blog

Zakładam tego bloga, żeby zapisać na nim myśli, by nie przepadły bez wieści. Można się spodziewać wierszyków kiepskiej jakości, lub jakichś krótkich opowiadań, jednak mimo pogmatwania, będą też poruszone konkretne treści, z góry przepraszam za moje błędy ortograficzne i stylistyczne.