środa, 27 sierpnia 2008

Środa

Po ognichu, było wspaniale, nie wiem ile osób przybyło, ale wiem, kogo nie było. Musieliśmy w ciąż donosić krzeseł, bo zaczynało brakować miejsc, a czasem były jeszcze luzy i wszyscy przybyli się pomieścili :) Mi się podobało, dziwie się jednak, że nie zabrakło patyków, zawsze było bardzo wiele wolnych, mimo, że by.ło ich zdecydowanie mniej niż osób. Mieliśmy dwie gitary i djembe ;) Kogo nie było, temu niech będzie żal.

Waqlizkę mam prawie spakowaną, tylko jeszcze muszę zobaczyć czego brakuje, a jutro w trasę :)

wtorek, 26 sierpnia 2008

Dobry dzień

Zaczęło się pięknie: śniadanie poranne w towarzystwie czwórki wspaniałych ludzi: dziadków, cioci Oli (siostry Maksymiliany SSpS) oraz ojca Adama Pierożka SVD. Diadkowie wcześniej wyjechali do kościoła, a nasza trójka jeszcze posiedziała, następnie ojciec pojechał chyba do Warszawy, a myśmy wyszły we dwójkę do kościoła. Akórat samochodem wyjeżdżał sąsiad dziadków ks. Andrzej Piłot, który nas wzioł do ałta i podwiózł na msze. Prosto z kościoła dziadziuś zawiózł mnie na poprawkowy egzamin maturalny ustny z Angielskiego, który z Bożą pomocą, oraz mojego Anioła stróża i Matki Boskiej Częstochowskiej udało mi się zdać na 50% co jest dla mnie sporym sukcesem :)

Co wesołe na "oblanie" zdania egzaminu kupiłam cztery banany ;) ORGINALNIE, CO??

Po spotkaniu z paniami odpowiedzialnymi za kółko misyjne w Górze dziadziuś Józiu zawiózł mnie do domu przez Czarków gdzie kópiłam kiełbasy na dzisiejsze ognicho :) Teraz czeka mnie jeszcze sporo pracy z przygotowaniem wszystkiego, więc kończe

LA PAX

sobota, 23 sierpnia 2008

Ostatnie plany...

... przed wyjazdem

Dziś sobota a zamiast sprzątać i się pakować piszę na blogu. Moja walizka powoli się zapełnia, mam w niej między innymi aparat i kapelusz, oraz kilka drobnych upominków dla jeszcze nieznanych znajomych ;) Jutro jade do Raciborza, gdzie w czasie urozystej Mszy Śiętej pójdę w procesji z darami przebrana za indiankę wraz z moim kuzynem. Odbędzie się tam spotkanie rodzin i przyjaciół Sióstr Misjonarek Służebnic Ducha Świętego (SSpS) - Werbistek. W poniedziałek musze się wygłosić z bezrobotnego i spotkać z paroma użędnikami, ciekawe, czy uda mi się być na grilu u moich dziadków na który zostałam zaproszona, a na którym będą Pszczyńscy księża. Wtorek chuba będzie najbardziej zwariowany, ponieważ o 9 rano mam poprawe ustną z matury z angielskiego, a wieczorem ognisko ze znajomymi, które trzeba jeszcze przygotować i niemam pojęcia ilu ludzi mogę się spodziewać. Mam nadzieję, że w środę odbędą się jeszcze wieczorne modlitwy - dla mnie ostatnie w tym roku a czwartek jest dniem odlotu. W piątkowy wieczór powinnam być już w Boliwi.

Nie wiem na ile będę mieć możliwość korzystania z internetu za oceanem, mam jednak nadzieje, że mój blog nie zostanie usunięty... 

wtorek, 12 sierpnia 2008

Pod koniec lata

Dwójka mojego młodszego rodzeństwa jest jeszcze na rekolekcjach, ale mój turnus skończył się w lipcu. 
Moderatorka zaraz na początku powiedziała, że zazwyczaj traktuje się je jak ładowanie akumulatorów na kolejny rok, ale jej akunulator wyładował się zbyt wcześnie, więc porównuje rekolekcje do wmórowywania kolejnej cegiełki w nasz dom. Uczestnicząc w rekolekcjach budujemy własne życie, to dużuo dłuższy czas, niż jeden rok. Od razu zrozumiałam o czym mówi, ale dopiero później żeczywiście zdałam sobie z tego sprawę. Te rekolekcje były dla mnie trudne ale i piękne; gdybym jedynie ładowała akumulatory były by zupełnie bezsęsowne, ale wiem, że postawiłam solidny fundament poprzez trudności z jakimi przyszło się zmieżyć. 
Obecnie próbuję się mieżyć z żeczywistością wakacji - muszę przyznać,że łatwiej jest, kiedy ma się ręce pełne roboty wyskoczyć do kościoła, niż kiedy można pospać sobie do południa. Dlatego barzdo cennym czasem są dla mnie środowe modlitwy wieczorne w czasie wakacji. Nie byłam na nich jeszcze od pierwszego razu w czasie wakacji ale mam mocne postanowienie, by jutro (13.07.08r) przyjść. 

Można powiedzieć, że w tym roku kożystam z wakacj w pełni: najpierw piesza pielgrzymka, tydzień w Rzciborzu, rekolekcje oazowe, a w ostatnim tygodniu wypad do Bieszczad z środy na czwartek. Dosłownie żyję na walizkach, ale najcenniejsze chwile to te spędzone z rodziną i przyjaciółmi. Zdaję sobie sprawę z tego, że w krótce ich zabraknie. Zawre zupełnie nowe znajomości, naucze się innego języka, ale nigdy nie zapomne o tych, których kocham. Specjalnie dla nich planujem zrobić 26 sierpnia ognisko, aby ten ostatni raz przed wyjazdem jeszcze się z nimi spotkać. Na szczęście nie żegnamy się na zawsze, jak Bóg da zobaczymy się już za siedem miesięcy, ale do tego czasu będę za nimi tęsknić. 


(12.08.2008r)

piątek, 8 sierpnia 2008

"O zachodzie słońca"

Siąść pod kościołem o słońca zachodzie

Przy kamiennych mogiłach tajemnicę rozważać

Bytu istnienia czasu wszechświata

Krzyża Chrystusa męki zbawienia

Mech z bluszczem nagrobek otula

Lipa przekwitła kształtuje nasiona

Dzwoneczek - kwiat polny odlicza dnia godziny

Słońce promieńmi kasztanowce głaszcze

Umarli żywi śpią w piękna zieleni

Podmuch wiatru ledwie zauważalny

O istnieniu dusz zcystych śpiewa

Wieczności chwili świata

Pocałunek życia w śmierci

Miłości młodej Bogu poświęconej

Czas istnienia nam dany

Dla wyboru jedynego ofiarowany

(Jaworze 29.07.2008r)

Kochać

Zakochać się w miłości

Nie w kwiecie a w pięknie

Nie w oczach - w spojżeniu

Nie w ustach - w uśmiechu

Nie w głosie a w mowie

W czynach służby

W radości pomocy

W dłoni uścisku

Wsprcia ramieniu

Pokochać miłość to Boga kochać

Czynić dobro to Bogu pomagać

Pomagać komuś to Bogu służyć

Żyć dla kogoś to z Bogiem żyć

(Jaworze 30.07.2008r)

Faceci w czerni

(O księdzu i klerykach z rekolekcji na wesoło)

Brwi podnosi i opuszcza

Często ręką w czoło klepie

Okulary se poprawia

Toż to właśnie kleryk Krzysztof

Kleryk Michał nam tańcuje

Robi miny wygibasy

A modlitwę poprowadzi

Że Anieli wszyscy radzi

O zakupy zaś dba Tomasz

Jego szkołą jest milczenie

Gdy coś powie milkną wszyscy

Bo to wielkie wydażenie

Nasz ksiądz Wojtek - Boży sługa 

Eucharystię nam odprawi

Gdy wszystkiego dopilnuje

Brewiarz sobie odczytuje

(Jaworze 28.07.2008r)