Moderatorka zaraz na początku powiedziała, że zazwyczaj traktuje się je jak ładowanie akumulatorów na kolejny rok, ale jej akunulator wyładował się zbyt wcześnie, więc porównuje rekolekcje do wmórowywania kolejnej cegiełki w nasz dom. Uczestnicząc w rekolekcjach budujemy własne życie, to dużuo dłuższy czas, niż jeden rok. Od razu zrozumiałam o czym mówi, ale dopiero później żeczywiście zdałam sobie z tego sprawę. Te rekolekcje były dla mnie trudne ale i piękne; gdybym jedynie ładowała akumulatory były by zupełnie bezsęsowne, ale wiem, że postawiłam solidny fundament poprzez trudności z jakimi przyszło się zmieżyć.
Obecnie próbuję się mieżyć z żeczywistością wakacji - muszę przyznać,że łatwiej jest, kiedy ma się ręce pełne roboty wyskoczyć do kościoła, niż kiedy można pospać sobie do południa. Dlatego barzdo cennym czasem są dla mnie środowe modlitwy wieczorne w czasie wakacji. Nie byłam na nich jeszcze od pierwszego razu w czasie wakacji ale mam mocne postanowienie, by jutro (13.07.08r) przyjść.
Można powiedzieć, że w tym roku kożystam z wakacj w pełni: najpierw piesza pielgrzymka, tydzień w Rzciborzu, rekolekcje oazowe, a w ostatnim tygodniu wypad do Bieszczad z środy na czwartek. Dosłownie żyję na walizkach, ale najcenniejsze chwile to te spędzone z rodziną i przyjaciółmi. Zdaję sobie sprawę z tego, że w krótce ich zabraknie. Zawre zupełnie nowe znajomości, naucze się innego języka, ale nigdy nie zapomne o tych, których kocham. Specjalnie dla nich planujem zrobić 26 sierpnia ognisko, aby ten ostatni raz przed wyjazdem jeszcze się z nimi spotkać. Na szczęście nie żegnamy się na zawsze, jak Bóg da zobaczymy się już za siedem miesięcy, ale do tego czasu będę za nimi tęsknić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz