... przed wyjazdem
Dziś sobota a zamiast sprzątać i się pakować piszę na blogu. Moja walizka powoli się zapełnia, mam w niej między innymi aparat i kapelusz, oraz kilka drobnych upominków dla jeszcze nieznanych znajomych ;) Jutro jade do Raciborza, gdzie w czasie urozystej Mszy Śiętej pójdę w procesji z darami przebrana za indiankę wraz z moim kuzynem. Odbędzie się tam spotkanie rodzin i przyjaciół Sióstr Misjonarek Służebnic Ducha Świętego (SSpS) - Werbistek. W poniedziałek musze się wygłosić z bezrobotnego i spotkać z paroma użędnikami, ciekawe, czy uda mi się być na grilu u moich dziadków na który zostałam zaproszona, a na którym będą Pszczyńscy księża. Wtorek chuba będzie najbardziej zwariowany, ponieważ o 9 rano mam poprawe ustną z matury z angielskiego, a wieczorem ognisko ze znajomymi, które trzeba jeszcze przygotować i niemam pojęcia ilu ludzi mogę się spodziewać. Mam nadzieję, że w środę odbędą się jeszcze wieczorne modlitwy - dla mnie ostatnie w tym roku a czwartek jest dniem odlotu. W piątkowy wieczór powinnam być już w Boliwi.
Nie wiem na ile będę mieć możliwość korzystania z internetu za oceanem, mam jednak nadzieje, że mój blog nie zostanie usunięty...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz