Usiądź w ciszy
Posłuchaj niemego opowiadania
O pragnieniach przytłumionych
O tęsknocie i radości
Dlaczego cisza jest taka spokojna?
Dlaczego ciszy się boisz wysłuchać?
Unikasz jej, uciekasz bez końca
A ona czeka na ciebie stęskniona
Chce Ci opowiedzieć barwnych baśni wiele
Pokaże świat twój własny
Ten, co go nie znasz
Zbyt jesteś zabiegany
Wyłącz radio, telewizor
Usiądź w samotności towarzystwie
Ze znającąCię najgłębiej
Nic nie mów
Nie bój się siebie samego
Nie lękaj myśli
Nie wiesz, co robić?
Cisza Ci podpowie
piątek, 21 grudnia 2007
środa, 19 grudnia 2007
Niewola wolności
Dokąd podążasz?
Powiedz mi, proszę
Lecz sam nie wiesz
Nie znasz przyszłości
Gdzie ja mam miejsce?
Świat taki wielki
Wiem, czego chcę.
Co będzie?
Moje serce Twoim
Twoje moim – nie
Szukam ratunku.
Bezskuteczne wysiłki.
Więc jestem
Trwam niełatwo
W niebytności zagłębiona
A w istnieniu uwięziona
Czekam
Jednego spojrzenia
Krótkiego westchnienia
Słowa zniewolenia
Aby móc powiedzieć… kocham
Powiedz mi, proszę
Lecz sam nie wiesz
Nie znasz przyszłości
Gdzie ja mam miejsce?
Świat taki wielki
Wiem, czego chcę.
Co będzie?
Moje serce Twoim
Twoje moim – nie
Szukam ratunku.
Bezskuteczne wysiłki.
Więc jestem
Trwam niełatwo
W niebytności zagłębiona
A w istnieniu uwięziona
Czekam
Jednego spojrzenia
Krótkiego westchnienia
Słowa zniewolenia
Aby móc powiedzieć… kocham
Adwent
Czas radości i czekania
Również wszelkiego sprzątania
Z serca powymiatać grzechy
By w sakramencie doznać pociechy
Wysprzątać również dom cały
Tak, aby meble błyszczały
Że jak przyjdzie Chrystusa pora
Cała rodzina będzie gotowa
I powita go radośnie śpiewem
Kolędy cudownej tchnieniem
Nie traćmy czasu na żale
Przebaczajmy wszystkie wytrwale
Aby każdy z nas był gotowy
Gdy przyjdzie Chrystus nowonarodzony!
(19.12.2007r)
Również wszelkiego sprzątania
Z serca powymiatać grzechy
By w sakramencie doznać pociechy
Wysprzątać również dom cały
Tak, aby meble błyszczały
Że jak przyjdzie Chrystusa pora
Cała rodzina będzie gotowa
I powita go radośnie śpiewem
Kolędy cudownej tchnieniem
Nie traćmy czasu na żale
Przebaczajmy wszystkie wytrwale
Aby każdy z nas był gotowy
Gdy przyjdzie Chrystus nowonarodzony!
(19.12.2007r)
piątek, 14 grudnia 2007
PIękny jest ten świat
Piękny jest ten świat
Którego oku dostrzegać się nie chce
Którego człowiek pragnąc – nie widzi
Marzy, a nie dostrzega
Piękny jest ten świat
Gdy ogarnia go mgła
Niczym na pejzażu
Artysty ręką malowana
Piękny jest ten świat
Po którym kroczysz co dnia
Skarżąc się na śnieg
Puchowe gwiazdki nieskazitelności
Piękny jest ten świat
Na którym koncerty wygrywa deszcz
Ożywiając kwiaty zwiędłe
Odświeżając kolory natury
Piękny jest ten świat
Chmury granatowe
Łukiem tęczy przyozdobione
Radość duszy niosą
Piękny jest ten świat
Kiedy z nieba „leje się” żar
Lub mróz przenikliwy ogarnie cię
Przynajmniej wiesz, że żyjesz
Piękny jest ten świat
W którym wszystko się zmienia
Abyś znużenia nim nie doznał
Więc, dla czego się skarżysz?
Piękny jest ten świat
Dostrzeż to teraz
Którego oku dostrzegać się nie chce
Którego człowiek pragnąc – nie widzi
Marzy, a nie dostrzega
Piękny jest ten świat
Gdy ogarnia go mgła
Niczym na pejzażu
Artysty ręką malowana
Piękny jest ten świat
Po którym kroczysz co dnia
Skarżąc się na śnieg
Puchowe gwiazdki nieskazitelności
Piękny jest ten świat
Na którym koncerty wygrywa deszcz
Ożywiając kwiaty zwiędłe
Odświeżając kolory natury
Piękny jest ten świat
Chmury granatowe
Łukiem tęczy przyozdobione
Radość duszy niosą
Piękny jest ten świat
Kiedy z nieba „leje się” żar
Lub mróz przenikliwy ogarnie cię
Przynajmniej wiesz, że żyjesz
Piękny jest ten świat
W którym wszystko się zmienia
Abyś znużenia nim nie doznał
Więc, dla czego się skarżysz?
Piękny jest ten świat
Dostrzeż to teraz
czwartek, 13 grudnia 2007
takie tam... :D
Jestem okropna,
jestem okropna,
jestem okropna
I ja to wiem
Gadam w kółko
Bądź milcze wciąż
Wytrzymać się nie da
Gdzie właśnie kręce się
Lecz lubią mnie ludzie
Czemu - ja nie wiem
I lubie ja siebie
Choć wiem:
Okropna ja jestem
Pisać w ciąż mogę
na GG bez sęsu
Ludzi drażnić swym gadulstwem
Lub zadziwiać skrytością mą
Jak się spytasz kogoś
Kim właściwie jestem
Jaka jestem z charakteru
Ojjeju
Odpowiedzi ty dostaniesz
Ile mrówek jest w mrowisku
A ja jestem jedna taka
Co po drzewach lubi skakać
I chumorków mam ja tyle
Co igieł igliwie
(jeśli jest to możliwe)
Było ciężko mi z tym bardzo
Zagubiona, zabłąkana
Teraz wiem, kim jestem
Taka....niestandardowa
(patrz: standardowa)
Po prostu Hanuskowa
(Nieprzeciętnie zakręcona :-P))
:> :p :) :* ;)) :D ;)) :* :):p :>
jestem okropna,
jestem okropna
I ja to wiem
Gadam w kółko
Bądź milcze wciąż
Wytrzymać się nie da
Gdzie właśnie kręce się
Lecz lubią mnie ludzie
Czemu - ja nie wiem
I lubie ja siebie
Choć wiem:
Okropna ja jestem
Pisać w ciąż mogę
na GG bez sęsu
Ludzi drażnić swym gadulstwem
Lub zadziwiać skrytością mą
Jak się spytasz kogoś
Kim właściwie jestem
Jaka jestem z charakteru
Ojjeju
Odpowiedzi ty dostaniesz
Ile mrówek jest w mrowisku
A ja jestem jedna taka
Co po drzewach lubi skakać
I chumorków mam ja tyle
Co igieł igliwie
(jeśli jest to możliwe)
Było ciężko mi z tym bardzo
Zagubiona, zabłąkana
Teraz wiem, kim jestem
Taka....niestandardowa
(patrz: standardowa)
Po prostu Hanuskowa
(Nieprzeciętnie zakręcona :-P))
:> :p :) :* ;)) :D ;)) :* :):p :>
środa, 12 grudnia 2007
Poniedziałek wieczorem
Dowód osobisty
Legitymacja studencka
Kluczyki
Opłatki
Odgłos łyżw
Uderzających nie rytmicznie
Tchnienie powietrza
Chłodnego, choć nie mroźnego
Przyjemność jazdy
Wypadki i stłuczki
Ramiona dla równowagi
Złączone na moment
Kubek gorącej czekolady
W najbielszych filiżankach podanej
Przyozdobionej pianką-śmietanką
Wiórkami czekolady czarnej
Gazeta
Świeczka
Telefony
Rozgwiazda
Droga
Bez wątku rozmowa
Czas wytchnienia
Pozostała nadzieja
Legitymacja studencka
Kluczyki
Opłatki
Odgłos łyżw
Uderzających nie rytmicznie
Tchnienie powietrza
Chłodnego, choć nie mroźnego
Przyjemność jazdy
Wypadki i stłuczki
Ramiona dla równowagi
Złączone na moment
Kubek gorącej czekolady
W najbielszych filiżankach podanej
Przyozdobionej pianką-śmietanką
Wiórkami czekolady czarnej
Gazeta
Świeczka
Telefony
Rozgwiazda
Droga
Bez wątku rozmowa
Czas wytchnienia
Pozostała nadzieja
poniedziałek, 10 grudnia 2007
W szarudze dnia
Deszczu krople o terę czarną uderzają
Słoneczno-barwny dach przyjemnością oka nie napawa
Pogoda nieprzyjemnie przejmuje ciało człowieka
A ja radość niosę w sercu
Szczęście widzę wokół siebie
Płaszcz mroku mnie nie zagnie
Bo Chrystusa mam przy sobie
Mój anioł stróż
Prowadzi mnie
Nie ugnę więc się
Szarości świata złu
Bądź z nami od słońca jaśniejszy
Najczulsze z serc kochających
Bądź z nami Panie, nasz Zbawco
Bądź z nami dla świętości serc
Ogarnij nas swym tchnieniem
Poślij Ducha Świętego Swego
By Kościół Twój świętym pozostał
Wydobądź nas z bagna win
Daj radość czystą i szczerą
Serca pokorne na Twe skinienie
Prowadź nas drogami Swymi
Siłą obdarz, byśmy unieśli Krzyż
Z takim orężem poślij nas w świat
Do ludzi, których zbawić chcesz
Do biednych, ubogich, bezdomnych
Twego braku braci
Weź nasze życie w ręce
I prowadź gdzie chcesz
Weź nasze serca i dusze
Baranku Pokornych Ran
Dziękuję Ci Panie
Za wiersz, który mi dałeś
Niech on właśnie teraz
Szczerą modlitwą się stanie
(11.12.2007r)
Słoneczno-barwny dach przyjemnością oka nie napawa
Pogoda nieprzyjemnie przejmuje ciało człowieka
A ja radość niosę w sercu
Szczęście widzę wokół siebie
Płaszcz mroku mnie nie zagnie
Bo Chrystusa mam przy sobie
Mój anioł stróż
Prowadzi mnie
Nie ugnę więc się
Szarości świata złu
Bądź z nami od słońca jaśniejszy
Najczulsze z serc kochających
Bądź z nami Panie, nasz Zbawco
Bądź z nami dla świętości serc
Ogarnij nas swym tchnieniem
Poślij Ducha Świętego Swego
By Kościół Twój świętym pozostał
Wydobądź nas z bagna win
Daj radość czystą i szczerą
Serca pokorne na Twe skinienie
Prowadź nas drogami Swymi
Siłą obdarz, byśmy unieśli Krzyż
Z takim orężem poślij nas w świat
Do ludzi, których zbawić chcesz
Do biednych, ubogich, bezdomnych
Twego braku braci
Weź nasze życie w ręce
I prowadź gdzie chcesz
Weź nasze serca i dusze
Baranku Pokornych Ran
Dziękuję Ci Panie
Za wiersz, który mi dałeś
Niech on właśnie teraz
Szczerą modlitwą się stanie
(11.12.2007r)
sobota, 8 grudnia 2007
piątek, 7 grudnia 2007
Spacer
Za każdym razem, gdy chodzę po lesie
To zawsze za mną melodia się niesie:
"Szedłem kiedyś ścieżyną przez las
Obok mnie kroczył Jezus i nikt nie widział nas..."
Przypominam sobie tę piosenkę z wolna
Zaś repertuar ptasi to żecz dowolna
Jdę najwolniej jak to jest możliwe
By móc w pełni kontemplować tę chwilę
Za każdym krokiem ukazuje się żecz nowa
Do opisania taka piękna, gotowa
Żałuję tylko, że nie mam takiej wymowy
By móc w pełni oddać ten świat; taki stary, a jednak nowy
Boże ty stworzyłeś wspaniałości tyle
A mi nawet brak słów, by opisać barwne motyle
Dziękuję Ci Boże za ten piękny maj
Skoro tu tak cudownie, to jaki jest raj??
To zawsze za mną melodia się niesie:
"Szedłem kiedyś ścieżyną przez las
Obok mnie kroczył Jezus i nikt nie widział nas..."
Przypominam sobie tę piosenkę z wolna
Zaś repertuar ptasi to żecz dowolna
Jdę najwolniej jak to jest możliwe
By móc w pełni kontemplować tę chwilę
Za każdym krokiem ukazuje się żecz nowa
Do opisania taka piękna, gotowa
Żałuję tylko, że nie mam takiej wymowy
By móc w pełni oddać ten świat; taki stary, a jednak nowy
Boże ty stworzyłeś wspaniałości tyle
A mi nawet brak słów, by opisać barwne motyle
Dziękuję Ci Boże za ten piękny maj
Skoro tu tak cudownie, to jaki jest raj??
wtorek, 4 grudnia 2007
Ręce
Ręce w każdej chwili gotowe do pomocy
Ręce trwające w gotowości by się złożyć do modlitwy
Ręce silne, spracowane, tak wrażliwe, delikatne
Ręce uświęcone, przez Ducha Świętego prowadzone
Siostrze Maksymilianie
(luty 2007r)
Ręce trwające w gotowości by się złożyć do modlitwy
Ręce silne, spracowane, tak wrażliwe, delikatne
Ręce uświęcone, przez Ducha Świętego prowadzone
Siostrze Maksymilianie
(luty 2007r)
Józefowi Sojce
Jedna łza, nic więcej
Jedna łza - po prostu
Wzruszone stare serce
uroniło ją tajemnie
Szczerozłote serce dobre
Pełne życia i pogody
Uroniło łzę wzruszenia
Łzę nadziei i prostoty
(2005/06r)
Jedna łza - po prostu
Wzruszone stare serce
uroniło ją tajemnie
Szczerozłote serce dobre
Pełne życia i pogody
Uroniło łzę wzruszenia
Łzę nadziei i prostoty
(2005/06r)
poniedziałek, 3 grudnia 2007
Być Człowiekiem
Być Człowiekiem
Czy to tak bardzo wiele?
Uścisnąć komuś rękę
Obdarzyć uśmiechem
Pocieszyć w potrzebie
Wysłuchać zmartwienie
I czuć
Nie trzeba nic więcej
(rok szkolny 2004/05)
Czy to tak bardzo wiele?
Uścisnąć komuś rękę
Obdarzyć uśmiechem
Pocieszyć w potrzebie
Wysłuchać zmartwienie
I czuć
Nie trzeba nic więcej
(rok szkolny 2004/05)
Twym Aniołem
Tak by być Twym Aniołem
Być przy Tobie dzień i noc
Zapomnianym, niewidzialnym
Czerpać radość z Twej radości
Gdy potrzebne pokój dać
Otwórz serce proste, czyste
Na ten cichy, święty głos
Co sumienie Twoje budzi
I przy Bogu uczy trwać
Twym aniołem
Stróżem Twoim
Tak Cię kochać
Tak po prostu
Kiedy o mnie
…
Bądź w mym sercu
(początek kwietnia 07r)
Być przy Tobie dzień i noc
Zapomnianym, niewidzialnym
Czerpać radość z Twej radości
Gdy potrzebne pokój dać
Otwórz serce proste, czyste
Na ten cichy, święty głos
Co sumienie Twoje budzi
I przy Bogu uczy trwać
Twym aniołem
Stróżem Twoim
Tak Cię kochać
Tak po prostu
Kiedy o mnie
…
Bądź w mym sercu
(początek kwietnia 07r)
„Pieśń narkomana”
Pod mostem narkoman się tuła
Różaniec w ręku trzyma
Przechodzą przechodnie z daleka
Mijając chorego człowieka
Ciemnej karnacji narkoman
Nadzieję w ręku trzyma
Szuka pomocy
Odnalazł Boga, więc prosi
A Bóg na rękach go nosi
Pochyla nad „przeklętym” człowiekiem
Bo miłuje go całym swym sercem
W głębiach ducha
W ciała reszcie
W życie nowe
Wejdzie człowiek
Różaniec w ręku trzyma
Przechodzą przechodnie z daleka
Mijając chorego człowieka
Ciemnej karnacji narkoman
Nadzieję w ręku trzyma
Szuka pomocy
Odnalazł Boga, więc prosi
A Bóg na rękach go nosi
Pochyla nad „przeklętym” człowiekiem
Bo miłuje go całym swym sercem
W głębiach ducha
W ciała reszcie
W życie nowe
Wejdzie człowiek
piątek, 30 listopada 2007
podziękowanie
Za smutku chwilę, radości
Dziękuje Ci Boże drogi
Ostatni w tym miesiącu post piszę
I zwracam się do Ciebie, bo muszę
Bardzo cię kocham i potrzebuję
Z tobążycia na pewno nie zmarnuję
Za zwykłą codzienność dzięki Ci Panie
Jutro nowy świt nastanie
Nowy czas i pora nowa
Czeka na mnie wspólnota oazowa :)
Dziękuje Ci Boże drogi
Ostatni w tym miesiącu post piszę
I zwracam się do Ciebie, bo muszę
Bardzo cię kocham i potrzebuję
Z tobążycia na pewno nie zmarnuję
Za zwykłą codzienność dzięki Ci Panie
Jutro nowy świt nastanie
Nowy czas i pora nowa
Czeka na mnie wspólnota oazowa :)
środa, 28 listopada 2007
Dla radości duszy Twojej
Sporadyczne momenty
Samotności we dwoje
Wiedziałam w tedy
Jesteś mym domem
***
Śmiać się z Tobą
Płakać z Tobą
Biegać, tańczyć
Jeździć autem
I rozmawiać
Tak bez końca
Spacerować
Brzegiem rzeki
Dać Ci to
Co mi najdroższe
Życie swoje ofiarować
Dla radości duszy Twojej
Samotności we dwoje
Wiedziałam w tedy
Jesteś mym domem
***
Śmiać się z Tobą
Płakać z Tobą
Biegać, tańczyć
Jeździć autem
I rozmawiać
Tak bez końca
Spacerować
Brzegiem rzeki
Dać Ci to
Co mi najdroższe
Życie swoje ofiarować
Dla radości duszy Twojej
Niewiadoma
Rączka wędruje w błagalnym geście
Wyciągana do tłumu marmurowych twarzy
Chwyta pieniążek i daje go mamie
Mała moneta znika w sakiewce
Ktoś oszukać się dał
Naciągnięty został
Rączka wędruje w błagalnym geście
Wyciągana do tłumu marmurowych twarzy
Chwyta pieniążek i daje go mamie
Mała moneta znika w sakiewce
Ktoś dał życie
Nadzieje na jutro
Rączka wędruje w błagalnym geście
Wyciągana do tłumów marmurowych twarzy
Co zrobisz??
Wyciągana do tłumu marmurowych twarzy
Chwyta pieniążek i daje go mamie
Mała moneta znika w sakiewce
Ktoś oszukać się dał
Naciągnięty został
Rączka wędruje w błagalnym geście
Wyciągana do tłumu marmurowych twarzy
Chwyta pieniążek i daje go mamie
Mała moneta znika w sakiewce
Ktoś dał życie
Nadzieje na jutro
Rączka wędruje w błagalnym geście
Wyciągana do tłumów marmurowych twarzy
Co zrobisz??
poniedziałek, 26 listopada 2007
smuta
Szaro, buro, mokro
Przestał prószyć śnieg
Drzew zziębnięte konary
Wyciągają kikuty bez liści
Dym mówi o chłodzie
Przenikającym do szpiku kości
Nic tylko smuta pozostaje
Gdy wiary ci brak
Brak wiary w Człowieka i Boga
Prowadzi do serca rozpaczy
Depresja ponownie zawita
Bez wiary Cię wszystko dobija
Uwierz w Człowieka i Boga
Zaufaj im obu ponownie
Bez smutku chwili, przygnębienia
Nie poznałbyś smaku radości
Przestał prószyć śnieg
Drzew zziębnięte konary
Wyciągają kikuty bez liści
Dym mówi o chłodzie
Przenikającym do szpiku kości
Nic tylko smuta pozostaje
Gdy wiary ci brak
Brak wiary w Człowieka i Boga
Prowadzi do serca rozpaczy
Depresja ponownie zawita
Bez wiary Cię wszystko dobija
Uwierz w Człowieka i Boga
Zaufaj im obu ponownie
Bez smutku chwili, przygnębienia
Nie poznałbyś smaku radości
piątek, 23 listopada 2007
Sen
Piękne suknie, garnitury
Oczekiwanie
Bal niech się zacznie
Siedzimy w loży
Wychodzą goście
Na spacer krótki
Z nimi podążasz
Czekam na ciebie
W śród ludzi sama
Wychodzę za wami
Czekam pod lasem
Wracacie weseli
Radością już syci
Mijacie mnie bokiem
Odwracasz się…
Idziesz w mą stronę
Uśmiech masz na twarzy
Wracamy więc razem
By w tłumie być samym
Pierwszy sen
Jedyny
Niepowtarzalny
Zawsześ odchodził
Teraz został ze mną
Dziękuję
Oczekiwanie
Bal niech się zacznie
Siedzimy w loży
Wychodzą goście
Na spacer krótki
Z nimi podążasz
Czekam na ciebie
W śród ludzi sama
Wychodzę za wami
Czekam pod lasem
Wracacie weseli
Radością już syci
Mijacie mnie bokiem
Odwracasz się…
Idziesz w mą stronę
Uśmiech masz na twarzy
Wracamy więc razem
By w tłumie być samym
Pierwszy sen
Jedyny
Niepowtarzalny
Zawsześ odchodził
Teraz został ze mną
Dziękuję
środa, 21 listopada 2007
Poranek
Słońce za mgłom
Jasno świecące
Nieba odcienie
Szarości przez pomarańcz
Po błękit czysty
W bezlistnych gałęziach ptak
Drzewa we mgle skąpane
Śnieg na dachach
Dym wąskimi strużkami ucieka w niebo
Słońca promienie odbijają się od samochodów, kominów
Zapach mrozu
Chłód zimowego poranka
Krakanie wrony
Odgłosy pociągu
Tak wstaje nowy dzień
Jak go przeżyjesz
Zależy również od Ciebie
(22.11.2007r)
Jasno świecące
Nieba odcienie
Szarości przez pomarańcz
Po błękit czysty
W bezlistnych gałęziach ptak
Drzewa we mgle skąpane
Śnieg na dachach
Dym wąskimi strużkami ucieka w niebo
Słońca promienie odbijają się od samochodów, kominów
Zapach mrozu
Chłód zimowego poranka
Krakanie wrony
Odgłosy pociągu
Tak wstaje nowy dzień
Jak go przeżyjesz
Zależy również od Ciebie
(22.11.2007r)
poniedziałek, 19 listopada 2007
Dworzec
Po czarnym asfalcie
Pod nędznym dachem
Idziesz
Dziarskim krokiem
Z błyskiem w oku
Uśmiechem na twarzy
Na pociąg
Przystajesz
Witasz się
Rozmawiasz krótko
Podążasz dalej
Schody
Peron
Wsiąść do pociągu
Myślę w sercu
Gdy pod kapturem schowany
Uciekasz po niebie
Wspomnienia
Pod nędznym dachem
Idziesz
Dziarskim krokiem
Z błyskiem w oku
Uśmiechem na twarzy
Na pociąg
Przystajesz
Witasz się
Rozmawiasz krótko
Podążasz dalej
Schody
Peron
Wsiąść do pociągu
Myślę w sercu
Gdy pod kapturem schowany
Uciekasz po niebie
Wspomnienia
wtorek, 13 listopada 2007
Wyszło słońce
Szaro buro
Sypał śnieg
Trzynastego listopada
Data piękna
Matki Boskiej
Tej z Fatimy
Wyszło słońce zza chmur ciemnych
Ptaków stado mknie po niebie
Białe dachy rozświetlone
Dla Maryi ślą ukłony
Tak to słońce
Śle promienie
Odsłaniając tajemnicę
Z płatków kropel roztańczonych
Jak klejnoty drogocenne
Ozdabiają świat w podzięce
Za to serce kochające
Co pamięta o najmniejszym
Te, co kocha bez wytchnienia
Serce Matki Trwającej
Choć znów zajdzie słońce złote
To oddało cześć swej Pani
By rozświetlić jej koronę
By przypomnieć
Kto Królową jest Tej Ziemi
Kto nam Matką, Opiekunką
Wstawienniczką jest u Boga
I po bogu pierwsza zaraz
Jego Matka – Matka Boża
Sypał śnieg
Trzynastego listopada
Data piękna
Matki Boskiej
Tej z Fatimy
Wyszło słońce zza chmur ciemnych
Ptaków stado mknie po niebie
Białe dachy rozświetlone
Dla Maryi ślą ukłony
Tak to słońce
Śle promienie
Odsłaniając tajemnicę
Z płatków kropel roztańczonych
Jak klejnoty drogocenne
Ozdabiają świat w podzięce
Za to serce kochające
Co pamięta o najmniejszym
Te, co kocha bez wytchnienia
Serce Matki Trwającej
Choć znów zajdzie słońce złote
To oddało cześć swej Pani
By rozświetlić jej koronę
By przypomnieć
Kto Królową jest Tej Ziemi
Kto nam Matką, Opiekunką
Wstawienniczką jest u Boga
I po bogu pierwsza zaraz
Jego Matka – Matka Boża
poniedziałek, 12 listopada 2007
Zniewolenie
Obojętnością Cię zabiłam
Ja sama w strachu mym
Upadłam nisko,
Czy spodziewać można by się?
W ciąż się boję
Nie potrafię się przełamać
Prawdy wyznać Ci nie mogę
I w ciąż leżę na łopatkach
Rozłożona poprzez strach
Strach czy duma mnie trak więzi?
Że nie mogę wyznać prawdy
Prosto w oczy, co ja myślę
Lecz jedynie pisać umiem
O zmartwieniu marnym takiem
I już żegnam się z nadzieją
Powiem szczerze to, co trzeba
Nie przemilczę nic oczami
Jednak ust nie uchylę
Zbyt się lękam
Zbyt się boję
Ja sama w strachu mym
Upadłam nisko,
Czy spodziewać można by się?
W ciąż się boję
Nie potrafię się przełamać
Prawdy wyznać Ci nie mogę
I w ciąż leżę na łopatkach
Rozłożona poprzez strach
Strach czy duma mnie trak więzi?
Że nie mogę wyznać prawdy
Prosto w oczy, co ja myślę
Lecz jedynie pisać umiem
O zmartwieniu marnym takiem
I już żegnam się z nadzieją
Powiem szczerze to, co trzeba
Nie przemilczę nic oczami
Jednak ust nie uchylę
Zbyt się lękam
Zbyt się boję
piątek, 9 listopada 2007
Gdzie ??
Twe oczy obojętne
A tęsknie za ich blaskiem
Za spojrzeniem ożywionym
Odeszło natchnienie…
I słyszę głos
Tak… słyszę śpiew twój
Choć nie ma cię
Tonę we mgle
Serce boli
Gdy obojętności chwyta ster
By ukryć sens
Jestem – nie ma nas
Dusza z ciała wyrwać się chce
Wszystka sztywnieję
Świat kończy się
Kamienie na dnie
Wolność braku oddechu
Braku wzroku i serca
Niewola ducha żywego
Rozwiązania nie ma żadnego
Przekleństwo człowieka zranionego
W niepamięci schronionego
Bezlitośnie zagubionego
Gaśnie oko w mroku nocy
Nowe życie
Nowe światło
Wraca pamięć
Przemijaniu nie ma końca
Obudzić się na nowo
Oddech nowy poczuć w piersi
Świeżość świata zauważyć
Strugi deszczu jesiennego
Popatrz innym na świat wzrokiem
W szarości piękno dostrzeż
W bólu nocy nadzieję
Nadchodzi nowy świt
A tęsknie za ich blaskiem
Za spojrzeniem ożywionym
Odeszło natchnienie…
I słyszę głos
Tak… słyszę śpiew twój
Choć nie ma cię
Tonę we mgle
Serce boli
Gdy obojętności chwyta ster
By ukryć sens
Jestem – nie ma nas
Dusza z ciała wyrwać się chce
Wszystka sztywnieję
Świat kończy się
Kamienie na dnie
Wolność braku oddechu
Braku wzroku i serca
Niewola ducha żywego
Rozwiązania nie ma żadnego
Przekleństwo człowieka zranionego
W niepamięci schronionego
Bezlitośnie zagubionego
Gaśnie oko w mroku nocy
Nowe życie
Nowe światło
Wraca pamięć
Przemijaniu nie ma końca
Obudzić się na nowo
Oddech nowy poczuć w piersi
Świeżość świata zauważyć
Strugi deszczu jesiennego
Popatrz innym na świat wzrokiem
W szarości piękno dostrzeż
W bólu nocy nadzieję
Nadchodzi nowy świt
czwartek, 8 listopada 2007
Nieśmy radość tam, gdzie jej brak :)
Uśmiech Twój, każdy gest
Sprawia, że śmiać się chce
Nie ma już gorzkich łez
Bo jesteś tu i wiem że…..
Ten dzień dobry jest
Ten dzień piękny jest
Dla radości w świecie szarych dusz
Gdy idziesz drogą w świat
Obojętności dotyk znasz
Sprzeciwiaszjemu się
Niosąc radości pieśń
Ten dzień dobry jest
Ten dzień piękny jest
Dla radości w świecie szarych dusz
Idźmy „paczką” przez ziemię
Nieśmy uśmiech co dnia
Beznadziei powiedzmy NIE
Cieszmy życiem się
Ten dzień dobry jest
Ten dzień piękny jest
Dla radości w świecie szarych dusz
Nieśmy światu dar
Niepoprawność sił nam da
Pomocą służmy, gdy czas
Samotnym niech nie będzie nikt
Ten dzień dobry jest
Ten dzień piękny jest
Dla radości w świecie szarych dusz
środa, 7 listopada 2007
Nie wystarczy uwierzyć, trzeba jeszcze pokochać :)
Czym jest wiara?
Skąd się bieże?
Jak się przejawia?
Takie i inne pytania "chodzą" mi od dwa po głowie.
Wiarę wpoili mi rodzice, wychowałam się w niej, ale nie rozumiałam do końca, na czym to polega. Obecnie też nie wszystko pojmuję, ale odnalazłam sedno: nie wystarczy uwierzyć, trzeba jeszcze pokochać. Pokochać Boga? To niemalże postać fantastyczna z książki zwanej Bibliom; Jezusa? On żył tak dawno, no tak umarł za nasze grzechy - przynajmniej tak mówi Kościół, a i jeszcze kościół, to taka instytucja wiary...
Po prostu super, i o co w tym wszystkim chodzi??
No właśnie, wiara i wszystko, co z nią związane wydaje się być abstrakcją, nawet nie wspomniałam o Duchu Świętym, dlaczego?? Nie wiem, może w dzisiejszym świecie za często jest pomijany, w dodatku w nazwie ma duch... to już wogóle przegięcie dla człowieka XXI wieku.
Dlaczego więc wierzę?
Bóg nie jest abstrakcją, choć tak by się to mogło wydawać, on żyje, czuje, a przedewszystkim kocha.
No właśnie, Bóg nas kocha, w ciąż to powtarza nie tylko w Księgach Pisma Świętego, ale na co dzień, choć może nie potrafimy tego usłyszeć, dostrzec.
Jeszcze jedno ważne zagadnienie: Poczucie przynależności do wspólnoty Kościoła.
Jest tak, że chcielibyśmy czerpać garściami korzyści płynące z przynależenia do tej wspólnoty, aby obdarzyła nas ona poczuciem akceptacji i przynależności, jednak, gdy przychodzimy z takim nastawieniem zazwyczaj nie otrzymuje wszystkiego, na czym mu zależało i odchodzi niepocieszony. Aby w pełni korzystać z wszelkich "przywilejów" świadomej przynależności do Kościoła, trzeba dać z siebie wszystko, co jest możliwe i jeszcze więcej, w ten sposób czerpie się ze zdroju darów Ducha świętego, ale jest jeszcze jeden warunek: trzeba kochać. Nie randze od razu obdarzać miłością samego Boga, jeśli ten jest dla człowieka jeszcze zbyt abstrakcyjny, to jest to zadanie niemalże niewykonalne, lepiej pokochać człowieka (jak przyjaciela) i dostrzec w nim Boży dar. Miłość do Boga rozkwitnie sama, jak najpiękniejszy świata kwiat.
Jedynie dając z siebie maksymalnie dużo, czując wsparcie i współpracując dla dobra ogółu człowiek czuje są potrzebny, sam nieświadomie zżywa się z wspólnotą otaczających go ludzi i odkrywa to, co w Kościele najcenniejsze, znajduje prawdziwe szczęście w dzieleniu się swoim życiem z innymi, jednocześnie mając fundamentalne wsparcie w wspólnocie, a przede wszystkim samym Bogu.
Skąd się bieże?
Jak się przejawia?
Takie i inne pytania "chodzą" mi od dwa po głowie.
Wiarę wpoili mi rodzice, wychowałam się w niej, ale nie rozumiałam do końca, na czym to polega. Obecnie też nie wszystko pojmuję, ale odnalazłam sedno: nie wystarczy uwierzyć, trzeba jeszcze pokochać. Pokochać Boga? To niemalże postać fantastyczna z książki zwanej Bibliom; Jezusa? On żył tak dawno, no tak umarł za nasze grzechy - przynajmniej tak mówi Kościół, a i jeszcze kościół, to taka instytucja wiary...
Po prostu super, i o co w tym wszystkim chodzi??
No właśnie, wiara i wszystko, co z nią związane wydaje się być abstrakcją, nawet nie wspomniałam o Duchu Świętym, dlaczego?? Nie wiem, może w dzisiejszym świecie za często jest pomijany, w dodatku w nazwie ma duch... to już wogóle przegięcie dla człowieka XXI wieku.
Dlaczego więc wierzę?
Bóg nie jest abstrakcją, choć tak by się to mogło wydawać, on żyje, czuje, a przedewszystkim kocha.
No właśnie, Bóg nas kocha, w ciąż to powtarza nie tylko w Księgach Pisma Świętego, ale na co dzień, choć może nie potrafimy tego usłyszeć, dostrzec.
Jeszcze jedno ważne zagadnienie: Poczucie przynależności do wspólnoty Kościoła.
Jest tak, że chcielibyśmy czerpać garściami korzyści płynące z przynależenia do tej wspólnoty, aby obdarzyła nas ona poczuciem akceptacji i przynależności, jednak, gdy przychodzimy z takim nastawieniem zazwyczaj nie otrzymuje wszystkiego, na czym mu zależało i odchodzi niepocieszony. Aby w pełni korzystać z wszelkich "przywilejów" świadomej przynależności do Kościoła, trzeba dać z siebie wszystko, co jest możliwe i jeszcze więcej, w ten sposób czerpie się ze zdroju darów Ducha świętego, ale jest jeszcze jeden warunek: trzeba kochać. Nie randze od razu obdarzać miłością samego Boga, jeśli ten jest dla człowieka jeszcze zbyt abstrakcyjny, to jest to zadanie niemalże niewykonalne, lepiej pokochać człowieka (jak przyjaciela) i dostrzec w nim Boży dar. Miłość do Boga rozkwitnie sama, jak najpiękniejszy świata kwiat.
Jedynie dając z siebie maksymalnie dużo, czując wsparcie i współpracując dla dobra ogółu człowiek czuje są potrzebny, sam nieświadomie zżywa się z wspólnotą otaczających go ludzi i odkrywa to, co w Kościele najcenniejsze, znajduje prawdziwe szczęście w dzieleniu się swoim życiem z innymi, jednocześnie mając fundamentalne wsparcie w wspólnocie, a przede wszystkim samym Bogu.
poniedziałek, 5 listopada 2007
Jak kropla rosy
Wczoraj ks. Marek miał kazanie, mówił, że człowiek wobec boga jest jak kropla rosy. Zdałam sobie sprawę z tego, że jestem zaledwie ziarnkiem pyłu na wietrze, a jednak On wybrał mnie przed założeniem świata i pokochał odwieczną miłością, co więcej, pragnie, abym niosła ją innym i rozdawała w obfitości. Jeśli to czytasz, to pora, byś zdał/a sobie sprawę z tego, że to właśnie Ciebie Jezus pragnie dziś przytulić do swego serca. Usłysz Jego wołanie i daj się porwać ogromowi jego żywej miłości.
środa, 31 października 2007
Chwila
Uwieczniłabym tę chwilę
Promień słońca
Zieleń liści
Czerń głęboką
Mokrych drzew
Uwieczniłabym poranek
Jutro będzie inny znów
Bardziej ciepły, może chłodny
Inny ptak zaśpiewa
Zakwitnie inny kwiat
Uwieczniłabym tę chwilę
Gdybym tylko potrafiła
I już zaszło słońce białe
I odgłosów innych szum
Tylko ja tak samo stoję
W ciąż czekając na autobus
(25.06.2007r)
Promień słońca
Zieleń liści
Czerń głęboką
Mokrych drzew
Uwieczniłabym poranek
Jutro będzie inny znów
Bardziej ciepły, może chłodny
Inny ptak zaśpiewa
Zakwitnie inny kwiat
Uwieczniłabym tę chwilę
Gdybym tylko potrafiła
I już zaszło słońce białe
I odgłosów innych szum
Tylko ja tak samo stoję
W ciąż czekając na autobus
(25.06.2007r)
wtorek, 30 października 2007
Przybądź, zapraszam
Kochanowski pisał pod lipą
Ja mam brzozę swoją
Zapraszam Cię duchu poezji
Zapraszam Cię święte natchnienie
Niech w niedzielny poranek
Poezją uwielbie mego Zbawcę
Za kilka godzin
Na porannej Eucharystii
Już nie chleb a Ciało
Nie wino a Krew
Zmieżam myślą do tej chwili
Zmieżam myślą w święty czas
Na porannej Eucharystii
Jezus Chrystus złączy nas
W niedzielny poranek
Śpiew ptaków i szum drzew
Ciebie Boże wielbić chcę
(24.06.1007r)
Ja mam brzozę swoją
Zapraszam Cię duchu poezji
Zapraszam Cię święte natchnienie
Niech w niedzielny poranek
Poezją uwielbie mego Zbawcę
Za kilka godzin
Na porannej Eucharystii
Już nie chleb a Ciało
Nie wino a Krew
Zmieżam myślą do tej chwili
Zmieżam myślą w święty czas
Na porannej Eucharystii
Jezus Chrystus złączy nas
W niedzielny poranek
Śpiew ptaków i szum drzew
Ciebie Boże wielbić chcę
(24.06.1007r)
Radosny płomień
Mały jasny płomyk
Tańczy podskakuje
Świeci jasno i wesoło
Oświetlając smutne twarze
Krzyczy woła
Nie płacz, proszę
Popatrz na mnie, jak ja walczę
Z wiatrem zimnym
Z cieniem nocy
Tańczy płomyk
Podskakuje
Rozweselić pragnie twarze
Tak ponure zamyslone
Czasem łezkę ktoś ociera
I wspomnienie przywołuje
Nie płacz proszę
Woła płomień
Rozpaliłeś mnie
Dlaczego?
Mnie takiego wesołego
Na pamiątkę?
Zgasnę przecież
Jam symbolem
Głoszę życie poza światem
Głoszę radość wielką piękną
I nadzieję niosę tobie
Że żyć będzie dobry człowiek
Proszę nie płacz już mamusiu
Nie płacz Tato błagam Cię
Siostro, Bracie
Babciu Dziadziu
Wnusiu, Córko
Pożegnać się przyszło
Złożeniście w grobie
Wszystkich Świętych
Wiernych zmarłych
To święto wasze!
To radości czas
Żyjecie z Bożej łaski
W prawdziwym szczęściui upływa czas
Płomyk tańczy na tym bruku
Pod krzyżem z piaskowca złożonym
Biały wosk się już przelewa
Obok milczy jeszcze ktoś
Ku pamięci mej kuzynki
Pochowanej gdzieś daleko
Której dusza przesiąknięta
Łzami bliskich, swych rodziców
Goń płomyku z oczu żal
Przywróć uśmiech
Bo szczęśliwy jest
Kto patrzy w niebo
Żyje dla nieba
I dla nieba opuszcza ten świat
(30.10.2007r)
Tańczy podskakuje
Świeci jasno i wesoło
Oświetlając smutne twarze
Krzyczy woła
Nie płacz, proszę
Popatrz na mnie, jak ja walczę
Z wiatrem zimnym
Z cieniem nocy
Tańczy płomyk
Podskakuje
Rozweselić pragnie twarze
Tak ponure zamyslone
Czasem łezkę ktoś ociera
I wspomnienie przywołuje
Nie płacz proszę
Woła płomień
Rozpaliłeś mnie
Dlaczego?
Mnie takiego wesołego
Na pamiątkę?
Zgasnę przecież
Jam symbolem
Głoszę życie poza światem
Głoszę radość wielką piękną
I nadzieję niosę tobie
Że żyć będzie dobry człowiek
Proszę nie płacz już mamusiu
Nie płacz Tato błagam Cię
Siostro, Bracie
Babciu Dziadziu
Wnusiu, Córko
Pożegnać się przyszło
Złożeniście w grobie
Wszystkich Świętych
Wiernych zmarłych
To święto wasze!
To radości czas
Żyjecie z Bożej łaski
W prawdziwym szczęściui upływa czas
Płomyk tańczy na tym bruku
Pod krzyżem z piaskowca złożonym
Biały wosk się już przelewa
Obok milczy jeszcze ktoś
Ku pamięci mej kuzynki
Pochowanej gdzieś daleko
Której dusza przesiąknięta
Łzami bliskich, swych rodziców
Goń płomyku z oczu żal
Przywróć uśmiech
Bo szczęśliwy jest
Kto patrzy w niebo
Żyje dla nieba
I dla nieba opuszcza ten świat
(30.10.2007r)
poniedziałek, 29 października 2007
Zatajenie
Nie zadawać pytań
W obawie przed odpowiedziami
Przytaczać błahych spraw zbyt wiele
By przemilczeć, co ważne
W gąszczu słów zapomnianych
Milczeniem okryć prawdę
Zataić, co istotne
I czekać na czas taki
Co skrywane tajemnice
Przedawnione będą
Lub odrodzą się na nowo
By owoce wydać mnogie
Czy jednak dobrze taić w sobie
Co na życie wpływ mieć może?
(30.07.2007r)
W obawie przed odpowiedziami
Przytaczać błahych spraw zbyt wiele
By przemilczeć, co ważne
W gąszczu słów zapomnianych
Milczeniem okryć prawdę
Zataić, co istotne
I czekać na czas taki
Co skrywane tajemnice
Przedawnione będą
Lub odrodzą się na nowo
By owoce wydać mnogie
Czy jednak dobrze taić w sobie
Co na życie wpływ mieć może?
(30.07.2007r)
Tajemnica
Znaleźć w sobie stoicki spokój
Kiedy chce się wołać, krzyczeć
Przyoblec szatę obojętności
Gdy pragnienia inne zupełnie
Powstrzymać gest wymarzony
Choć tak niewiele potrzeba
Kiedy człowieka zaledwie dzieli
Parę krótkich centymetrów
Jedno wyłącznie skinienie
A prawda poznana
Ukazana w okazałości całej
Lesz spokój stoicki
I opanowanie
Nie pozwolą pragnieniom się wyzwolić
By odkryć tajemnicę przeznaczenia
(01.08.2007r)
Kiedy chce się wołać, krzyczeć
Przyoblec szatę obojętności
Gdy pragnienia inne zupełnie
Powstrzymać gest wymarzony
Choć tak niewiele potrzeba
Kiedy człowieka zaledwie dzieli
Parę krótkich centymetrów
Jedno wyłącznie skinienie
A prawda poznana
Ukazana w okazałości całej
Lesz spokój stoicki
I opanowanie
Nie pozwolą pragnieniom się wyzwolić
By odkryć tajemnicę przeznaczenia
(01.08.2007r)
piątek, 26 października 2007
Złudzenia
Oplótł świat welon białej mgły
W braku wspomnień jesteś ty
Na parkowym moście
Nicością otoczony stoisz
Patrzysz w stronę moją
Złudzenie myślenia
Niespełnione pragnienia
W porannej mgle narodzone
W chłodzie wieczoru zatopione
Nikną w nocy odchłani
W mroku zapomnienia zgaszone
Wszystkie na jawie wyśnione
(08.10.2007r)
W braku wspomnień jesteś ty
Na parkowym moście
Nicością otoczony stoisz
Patrzysz w stronę moją
Złudzenie myślenia
Niespełnione pragnienia
W porannej mgle narodzone
W chłodzie wieczoru zatopione
Nikną w nocy odchłani
W mroku zapomnienia zgaszone
Wszystkie na jawie wyśnione
(08.10.2007r)
czwartek, 25 października 2007
###
Małe ptaki
Zamek stary
Piękny gołąb
czas przechodzi
Drewniana ławka
Przynosi wspomnienia
Wiekowe kamienice
Kryją tajemnice
Głos dzwonu
Milczenie człowieka
Czas uczieka
Wieczność czeka
(31.05.2007r)
Zamek stary
Piękny gołąb
czas przechodzi
Drewniana ławka
Przynosi wspomnienia
Wiekowe kamienice
Kryją tajemnice
Głos dzwonu
Milczenie człowieka
Czas uczieka
Wieczność czeka
(31.05.2007r)
niemożliwe...
Wróć już
Wróć kochany
Zamknij tęsknoty bramy
Gdzie jesteś?
Dlaczego błądzisz, choć droga jest jedna?
Skąd ten obłęd?
Skąd serca ukryte pragnienia?
Zaśnij już serce
Zaśnij snem twardym
Aby cierpienia zawieje
W niepamięci zostały
…niemożliwe
Wróć kochany
Zamknij tęsknoty bramy
Gdzie jesteś?
Dlaczego błądzisz, choć droga jest jedna?
Skąd ten obłęd?
Skąd serca ukryte pragnienia?
Zaśnij już serce
Zaśnij snem twardym
Aby cierpienia zawieje
W niepamięci zostały
…niemożliwe
„Śmierć kasztanu”
Zieleń roztacza wokół płaszcz
A dla kasztanowców przyszedł żałoby czas
Ich wielkie piękne liście
To wspomnienie
Pasożyty, zniszczyły urok drzewa
Pozostała szarość i brzydota
Gdzie te kwiaty maturalne?
Takie piękne, oraz jasne?
Już przekwitły
Jak co roku
Na wielu drzewach po raz ostatni
Przypatrz się wiosną kasztanowcom
Gdy za wcześnie jest na szkody
Jeszcze piękne, w majestacie
Podziwiaj je wczesną porą
Bo nie będzie w net kasztanów
Zginą, znikną z pól i lasów
Zapamiętaj je, cię błagam
W majestacie rozłożystych konarów
Jeśli umiesz maluj obraz
Uchwyć chwilę dla pamięci
Niech potomność też zobaczy
Polskiej ziemi drzewo – kwiat
Skąpane w deszczu drzewa
Z mokrym kwiatem
Korom czarną
Głębią zieleni liści
Widząc to
Czy przejdziesz obojętnie?
Nasiona – czarne kule
Białe brzuszki noszą dumnie
Takie lśniące, choć brązowe
Z świeżej skorupki wyciągane
Umiera już drzewo
Piękne, dumne, majestatyczne
Jedynie wspomnienie może pozostać żywe.
(13.08.2007r)
A dla kasztanowców przyszedł żałoby czas
Ich wielkie piękne liście
To wspomnienie
Pasożyty, zniszczyły urok drzewa
Pozostała szarość i brzydota
Gdzie te kwiaty maturalne?
Takie piękne, oraz jasne?
Już przekwitły
Jak co roku
Na wielu drzewach po raz ostatni
Przypatrz się wiosną kasztanowcom
Gdy za wcześnie jest na szkody
Jeszcze piękne, w majestacie
Podziwiaj je wczesną porą
Bo nie będzie w net kasztanów
Zginą, znikną z pól i lasów
Zapamiętaj je, cię błagam
W majestacie rozłożystych konarów
Jeśli umiesz maluj obraz
Uchwyć chwilę dla pamięci
Niech potomność też zobaczy
Polskiej ziemi drzewo – kwiat
Skąpane w deszczu drzewa
Z mokrym kwiatem
Korom czarną
Głębią zieleni liści
Widząc to
Czy przejdziesz obojętnie?
Nasiona – czarne kule
Białe brzuszki noszą dumnie
Takie lśniące, choć brązowe
Z świeżej skorupki wyciągane
Umiera już drzewo
Piękne, dumne, majestatyczne
Jedynie wspomnienie może pozostać żywe.
(13.08.2007r)
środa, 24 października 2007
„W drodze do pray”
Chłód poranka orzeźwiał powietrze, idąc leśną ścieżką bardzo zamyślona, nie zwracałam uwagi na otaczający mnie świat. Przeskoczyłam przez rów pomiędzy ścieżyną (naszym skrótem) a polną drogą (mazurową ); zatrzymałam się na chwilę, rozejrzałam dookoła. Ziemia parowała. Delikatna mgiełka łagodnie unosiła się nad ziemistą drogą oświecana lekko czerwieniącymi się promieniami słońca. Miałam w net przejść najdelikatniejszym w świecie czerwonym dywanem ciągnącym się pomiędzy soczyście zieloną ścianą drzew, a polami cudownie przyobleczonymi w trawy i młode zboża uginające się pod ciężarem lśniących kropli rosy. Przez niebo przemknęły dwa ptaki.
To była bardzo przyjemna droga, choć nie mogłam zapomnieć myśli, które chwile wcześniej były w stanie przysłonić piękno poranka. Bardzo chciałam utrwalić tą chwilę, by obdarować nią innych, aby mogli się delektować wspaniałościami przyrody, które w tamtej chwili mnie otaczały zewsząd. Jedynym sposobem, na choć częściowe przekazanie uroku chwili staje się jej zapisanie, a nawet to nie odda obrazu malowanego ręką najwspanialszego artysty – samego Boga.
(pocztek sierpnia 07r)
To była bardzo przyjemna droga, choć nie mogłam zapomnieć myśli, które chwile wcześniej były w stanie przysłonić piękno poranka. Bardzo chciałam utrwalić tą chwilę, by obdarować nią innych, aby mogli się delektować wspaniałościami przyrody, które w tamtej chwili mnie otaczały zewsząd. Jedynym sposobem, na choć częściowe przekazanie uroku chwili staje się jej zapisanie, a nawet to nie odda obrazu malowanego ręką najwspanialszego artysty – samego Boga.
(pocztek sierpnia 07r)
„Spotkanie Dusz”
Dwie dusze się spotkały
Dwie różne, a jakie podobne
Dwoje ludzi nieznanych
Rozumie się bez słów
Różne miejsca nieodległe
Wcześniej nie poznali się
Pierwsze spojrzenie: „to nie dla mnie”
Nieznajomość cicha, błoga
Rozmowy chwila
I gitary miły ton
Czy ktoś wierzy, powiedz szczerze?
Że dwie dusze złączy los
To przypadek da im szanse
Lecz nie jeden, ani dwa
W dzień słoneczny
W wieczór cichy
Samotności westchnienia
Tęsknoty pragnienia
Długo – krótko, krótko – długo
Spotkanie miłe duszom jest
Eucharystia, czas Komunii
Serca z Chrystusem połączone
Urwane spojrzenia
Stłumione pragnienia
Ponowny spokój wejrzenia
Chwila dusz zjednoczenia
Wytrwałego oczekiwania czas
(21.08.2007r)
Dwie różne, a jakie podobne
Dwoje ludzi nieznanych
Rozumie się bez słów
Różne miejsca nieodległe
Wcześniej nie poznali się
Pierwsze spojrzenie: „to nie dla mnie”
Nieznajomość cicha, błoga
Rozmowy chwila
I gitary miły ton
Czy ktoś wierzy, powiedz szczerze?
Że dwie dusze złączy los
To przypadek da im szanse
Lecz nie jeden, ani dwa
W dzień słoneczny
W wieczór cichy
Samotności westchnienia
Tęsknoty pragnienia
Długo – krótko, krótko – długo
Spotkanie miłe duszom jest
Eucharystia, czas Komunii
Serca z Chrystusem połączone
Urwane spojrzenia
Stłumione pragnienia
Ponowny spokój wejrzenia
Chwila dusz zjednoczenia
Wytrwałego oczekiwania czas
(21.08.2007r)
W czasie wizytacji Arcybiskupa w Pszczynie
Diakonia Modlitwy w Parafi Wszystkich Świętych w Pszczynie 2007 r.
„Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8.26-27)
W 2000r w tutejszej parafii zaistniała Diakonia Modlitwy potocznie zwana „Młodzieżową Grupą Modlitewną”. Jej założycielem i pierwszym opiekunem był ksiądz Marek Ogrodowicz. Przytoczony fragment Pisma Świętego był przypominany przed każdą modlitwą. Obecnie często się do niego odnosimy.
Spotykamy się w środowe wieczory o godzinie 18:30 i udajemy w serdecznej atmosferze do kaplicy chrzcielnej na modlitwę. Rozpoczyna się ona wezwaniami do Ducha Świętego przeplatanymi śpiewem, a następnie ksiądz Marek Brewko – obecny nasz opiekun wnosi Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Adoracje przybierają różny charakter, na przykład modlitwa różańcowa, brewiarzem, dziękczynienia i uwielbienia; zawsze są one wzbogacone rozważaniem Pisma Świętego. Najważniejsze jednak jest trwanie przy Chrystusie – przebywanie z nim przy jednym stole mimo naszych słabości. Chrystus mówi dziś «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» nasza modlitwa jest ofiarą, jednak przebywanie z Jezusem uczy miłosierdzia.
„Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8.26-27)
W 2000r w tutejszej parafii zaistniała Diakonia Modlitwy potocznie zwana „Młodzieżową Grupą Modlitewną”. Jej założycielem i pierwszym opiekunem był ksiądz Marek Ogrodowicz. Przytoczony fragment Pisma Świętego był przypominany przed każdą modlitwą. Obecnie często się do niego odnosimy.
Spotykamy się w środowe wieczory o godzinie 18:30 i udajemy w serdecznej atmosferze do kaplicy chrzcielnej na modlitwę. Rozpoczyna się ona wezwaniami do Ducha Świętego przeplatanymi śpiewem, a następnie ksiądz Marek Brewko – obecny nasz opiekun wnosi Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Adoracje przybierają różny charakter, na przykład modlitwa różańcowa, brewiarzem, dziękczynienia i uwielbienia; zawsze są one wzbogacone rozważaniem Pisma Świętego. Najważniejsze jednak jest trwanie przy Chrystusie – przebywanie z nim przy jednym stole mimo naszych słabości. Chrystus mówi dziś «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» nasza modlitwa jest ofiarą, jednak przebywanie z Jezusem uczy miłosierdzia.
***
Zatrzymaj się człowiecze
rozejrzyj uważnie
Wszyscy pędzą, gdzieś zmierzają
inni śmieją się, gadają
jeszcze ktoś łzę uronił
(nie zobaczył tego nikt)
Spójrz człowiecze, spójrz w ich twarze
a odwrócą zawstydzony wzrok
tak niepewni, wystraszeni
władcy świata, samych siebie
Dzisiaj żyją, jutro umrą
mój los też tak zapisany
Ale jest coś niezwykłego
taka łaska, wielki dar
co nadaje życiu sens
Jest to miłość, miłość w służbie
by drugiemu pomoc nieść
Każdy uśmiech, dobre słowo
umartwienie, mały gest
w codzienności, poświęceniu
miłość - ona zawsze jest
Więc nie lękaj się człowiecze
ciężar życia nieść przez świat
bowiem zawsze w tłumie gapiów
znajdziesz kogoś - Boży dar
Bądź też darem dla bliźniego
w każdym jakieś dobro jest
nie potępiaj, nie osądzaj
w tym miłość kryje się
Stań człowiecze, stań ponownie
ile szczęścia w każdym z nas
gdy bliskiego widzi kogoś
gdy znajomą ujrzy twarz
(z przed 09.11.2006 r)
Mój Blog
Zakładam tego bloga, żeby zapisać na nim myśli, by nie przepadły bez wieści. Można się spodziewać wierszyków kiepskiej jakości, lub jakichś krótkich opowiadań, jednak mimo pogmatwania, będą też poruszone konkretne treści, z góry przepraszam za moje błędy ortograficzne i stylistyczne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
