środa, 7 listopada 2007

Nie wystarczy uwierzyć, trzeba jeszcze pokochać :)

Czym jest wiara?
Skąd się bieże?
Jak się przejawia?

Takie i inne pytania "chodzą" mi od dwa po głowie.
Wiarę wpoili mi rodzice, wychowałam się w niej, ale nie rozumiałam do końca, na czym to polega. Obecnie też nie wszystko pojmuję, ale odnalazłam sedno: nie wystarczy uwierzyć, trzeba jeszcze pokochać. Pokochać Boga? To niemalże postać fantastyczna z książki zwanej Bibliom; Jezusa? On żył tak dawno, no tak umarł za nasze grzechy - przynajmniej tak mówi Kościół, a i jeszcze kościół, to taka instytucja wiary...
Po prostu super, i o co w tym wszystkim chodzi??
No właśnie, wiara i wszystko, co z nią związane wydaje się być abstrakcją, nawet nie wspomniałam o Duchu Świętym, dlaczego?? Nie wiem, może w dzisiejszym świecie za często jest pomijany, w dodatku w nazwie ma duch... to już wogóle przegięcie dla człowieka XXI wieku.

Dlaczego więc wierzę?

Bóg nie jest abstrakcją, choć tak by się to mogło wydawać, on żyje, czuje, a przedewszystkim kocha.
No właśnie, Bóg nas kocha, w ciąż to powtarza nie tylko w Księgach Pisma Świętego, ale na co dzień, choć może nie potrafimy tego usłyszeć, dostrzec.

Jeszcze jedno ważne zagadnienie: Poczucie przynależności do wspólnoty Kościoła.

Jest tak, że chcielibyśmy czerpać garściami korzyści płynące z przynależenia do tej wspólnoty, aby obdarzyła nas ona poczuciem akceptacji i przynależności, jednak, gdy przychodzimy z takim nastawieniem zazwyczaj nie otrzymuje wszystkiego, na czym mu zależało i odchodzi niepocieszony. Aby w pełni korzystać z wszelkich "przywilejów" świadomej przynależności do Kościoła, trzeba dać z siebie wszystko, co jest możliwe i jeszcze więcej, w ten sposób czerpie się ze zdroju darów Ducha świętego, ale jest jeszcze jeden warunek: trzeba kochać. Nie randze od razu obdarzać miłością samego Boga, jeśli ten jest dla człowieka jeszcze zbyt abstrakcyjny, to jest to zadanie niemalże niewykonalne, lepiej pokochać człowieka (jak przyjaciela) i dostrzec w nim Boży dar. Miłość do Boga rozkwitnie sama, jak najpiękniejszy świata kwiat.

Jedynie dając z siebie maksymalnie dużo, czując wsparcie i współpracując dla dobra ogółu człowiek czuje są potrzebny, sam nieświadomie zżywa się z wspólnotą otaczających go ludzi i odkrywa to, co w Kościele najcenniejsze, znajduje prawdziwe szczęście w dzieleniu się swoim życiem z innymi, jednocześnie mając fundamentalne wsparcie w wspólnocie, a przede wszystkim samym Bogu.

Brak komentarzy: