środa, 24 października 2007

„W drodze do pray”

Chłód poranka orzeźwiał powietrze, idąc leśną ścieżką bardzo zamyślona, nie zwracałam uwagi na otaczający mnie świat. Przeskoczyłam przez rów pomiędzy ścieżyną (naszym skrótem) a polną drogą (mazurową ); zatrzymałam się na chwilę, rozejrzałam dookoła. Ziemia parowała. Delikatna mgiełka łagodnie unosiła się nad ziemistą drogą oświecana lekko czerwieniącymi się promieniami słońca. Miałam w net przejść najdelikatniejszym w świecie czerwonym dywanem ciągnącym się pomiędzy soczyście zieloną ścianą drzew, a polami cudownie przyobleczonymi w trawy i młode zboża uginające się pod ciężarem lśniących kropli rosy. Przez niebo przemknęły dwa ptaki.
To była bardzo przyjemna droga, choć nie mogłam zapomnieć myśli, które chwile wcześniej były w stanie przysłonić piękno poranka. Bardzo chciałam utrwalić tą chwilę, by obdarować nią innych, aby mogli się delektować wspaniałościami przyrody, które w tamtej chwili mnie otaczały zewsząd. Jedynym sposobem, na choć częściowe przekazanie uroku chwili staje się jej zapisanie, a nawet to nie odda obrazu malowanego ręką najwspanialszego artysty – samego Boga.

(pocztek sierpnia 07r)

Brak komentarzy: