Po ognichu, było wspaniale, nie wiem ile osób przybyło, ale wiem, kogo nie było. Musieliśmy w ciąż donosić krzeseł, bo zaczynało brakować miejsc, a czasem były jeszcze luzy i wszyscy przybyli się pomieścili :) Mi się podobało, dziwie się jednak, że nie zabrakło patyków, zawsze było bardzo wiele wolnych, mimo, że by.ło ich zdecydowanie mniej niż osób. Mieliśmy dwie gitary i djembe ;) Kogo nie było, temu niech będzie żal.
Waqlizkę mam prawie spakowaną, tylko jeszcze muszę zobaczyć czego brakuje, a jutro w trasę :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz